Pracowałem przez 9 miesięcy w Boliwii- przez kilka tygodni w więzieniu ucząc
obsługi komputerów, a potem prowadząc warsztaty dla liderów oraz zajęcia o
prawach człowieka i kulturze na uniwersytetach. Wcześniej pracowałem miesiąc w
Indiach z dziećmi ucząc angielskiego i obsługi komputerów. To niesamowita
przygoda, okazja, żeby pomóc potrzebującym, ale także nauczyć się bardzo wiele.
Najczęstsze pytania jakie zadają mi znajomi, albo czytelnicy mojego bloga brzmi,,Jak
to się robi?" albo ,,Skąd się o tym dowiedziałeś?".
W Internecie znajdziemy większość potrzebnych informacji. Najciekawsze
kompendium informacji to wydany przez Eurodesk poradnik ,,Altruista w akcji"-(
http://eurodesk.pl/index2.php?go=publikacja&id= ). Także sama
strona www.eurodesk.pl
oferuje nam wiele programów i informacji.
Na wolontariat możemy pojechać na wiele sposobów. Jadąc do Indii miałem
tylko miesiąc, ale także trochę zarobionych wcześniej w Anglii pieniędzy.
Przeszukałem bazę strony internetowej www.idealist.org
(największa baza ofert wolontariatów na całym świecie, znajdziemy tu też oferty
pracy w organizacjach pozarządowych) oraz strony takie jak www.gumtree.com ( i inne szukane przez
google'a). Znalazłem mały sierociniec na południu Indii, który potrzebował
wolontariusza na kilka tygodni. Sam opłaciłem bilet i przyjechałem do
sierocińca, tam pastor- opiekujący się dziećmi zapewnił mi zakwaterowanie i
nocleg. Była to wielka i niezapomniana przygoda (zapraszam do galerii zdjęć).
Ten przykład pokazuje, że da się znaleźć darmowy wolontariat (praktycznie
niemożliwe będzie znalezienie organizacji, która opłaca przelot przy tak
krótkim wolontariacie- dla naprawdę potrzebujących to niewyobrażalne
pieniądze), jednak szukając wolontariatów natkniemy się na tysiące ofert
płatnych. Miesiąc w Boliwii już za 400 dolarów! Brzmi zachęcająco? Raczej
średnio- wiele z tych organizacji są prowadzone przez ludzi z zagranicy i tylko
część tej kasy rzeczywiście płynie na potrzeby projektów. Za to otrzymamy
opiekę organizacji, nie będziemy musieli się wysilać szukając organizacji.
Płacimy jednak, żeby pracować. Sama idea nie bardzo mi się podoba, do tego moje
doświadczenie z Boliwii pokazuje, że system ten powoduje, że wiele
organizacje przyjmują wolontariuszy na pęczki niezależnie od potrzeb. Wielu
kończy tak, że po prostu nie ma, co robić.
Co więc zrobić? Szukać dalej! Jeżeli mamy tylko troszkę czasu możemy tez
wyjechać na tzw WorkCamp. Pod tą niezbyt wdzięczną nazwą kryją się
kilkutygodniowe projekty, na które wyjeżdża się z jakimś bardzo konkretnym
celem - np. wytyczenie szlaków w górach w Rumunii, czy odrestaurowanie jakiegoś
pałacu w Norwegii. Za te projekty też zwykle się płaci, ale można znaleźć
darmowe (różne programy znaleźć łatwo w Internecie)
Możemy też poszukać programu, z który pomoże nam wyjechać. Największym takim
programem jest Wolontariat Europejski- część Programu ,,Młodzież w Działaniu".
To dzięki niemu, razem z moją przyjaciółka Anetą Popiel wyjechaliśmy na 9
miesięcy do Boliwii- opłacone było dosłownie wszystko- szczepienia,
przewodniki, samolot, jedzenie, zakwaterowanie, kieszonkowe i 100godzin języka.
Program ,,Młodzież w Działaniu" (więcej w dziale PROGRAMY EUROPEJSKIE)
finansuje wolontariaty długo- i krótkoterminowe w Europie i na całym świecie. Jeżeli
nie to, można zastanowić się nad wyjazdem na misje. Jeszcze raz polecam publikację
,,Altruista w Akcji”.
Od niedawna także Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP finansuje
projekty wolontariatu zagranicznego.
Wolonturystyka
To nowy termin ukuty ze słów
wolontariat i turystyka. Coraz więcej osób zwiedza świat, a w tym samych czasie
pracuje po kilka tygodni, w którymś z krajów. Trzeba bardzo uważać na organizację,
którą wybieramy. Wiele z nich to po prostu firmy zarabiające duże pieniądze na
takich turystach. Nie można sobie także, wyznaczać zbyt wysokich celów- w dwa
czy cztery tygodnie nie zmienimy sposobu organizacji szpitala, czy wdrożymy
nowych rozwiązań. Opieka na dziećmi czy chorymi zawsze jest jednak potrzebna!
Tysiące ofert znajdziesz na www.idealist.org
Większość osób chciałaby na wolontariat wyjechać w wakacje- na miesiąc albo
dwa. Chciałbym jednak bardzo polecić projekty długoterminowe. Po pierwsze 9 -
12 miesięcy to czas na poznanie jakiegoś kraju dogłębnie i poczucie się w nim
jak w drugim domu. Tak długi pobyt pozwoli też na opanowanie języka (do Boliwii
przyjechałem ze znajomością czasu teraźniejszego prostego- nic więcej. Przed
wyjazdem prowadziłem warsztaty po hiszpańsku- to naprawdę niesamowite!).
Oczywiste pytanie- kiedy to zrobić? Przecież są studia, jest nauka, praca!
Odpowiedź to Rok w Bok - gap year. Nie bójmy się wziąć roku przerwy w nauce.
Urlop dziekański, czy przerwa między licencjatem, a magistrem (opcji mnóstwo).
To nie będzie czas stracony- wręcz odwrotnie. Jeżeli wykorzystamy go dobrze to
będzie jednej z najciekawszych lat naszego życia, a także najciekawszy punkt w
naszym CV.
Na koniec jeszcze raz polecę pomysł wyjazdu na wolontariatu. Rozszerzamy
swoją strefę komfortu, uczymy się nowych rzeczy, pomagamy, zyskujemy nową
perspektywę. Teraz- tak jak nigdy, decyzje, które podejmują politycy, działacze
pozarządowi czy biznesmeni, musza uwzględniać cały świat. ,,Myśl globalnie-
działaj lokalnie! Tego nauczyć się można najlepiej właśnie przez wolontariat za
granicą.